⭐ ODCINEK 1 ⭐

Ten, w którym Twój Stary zostaje astronautą

Twój Stary najebany siedział na huśtawce na osiedlowym placu zabaw o trzeciej po południu i przekonywał przechodzących, że to statek kosmiczny. "HOUSTON, MAMY PROBLEM!" - krzyczał do gołębia Grzegorza siedzącego na śmietniku. Gołąb gruchnął, co Twój Stary zinterpretował jako "Roger that, commander" i rozpoczął odliczanie do startu. Dzieci zaczęły się zbierać, rodzice wyciągali telefony. Sebastian, lokalny wannabe-influencer, już streamował na TikToku.

Po piętnastu minutach wykładu o przejściu przez atmosferę ("to są te chmury nad blokiem B7!") i grawitacji zerowej ("dokładnie jak po trzech piwach!"), Twój Stary ogłosił że wylądował na Marsie. Zszedł z huśtawki, zachwiał się, i powiedział: "To mały krok dla człowieka, wielki... kurwa, zapomniałem." Dzieci klaskały. Jakaś mama płakała ze śmiechu. Pan Andrzej, ochroniarz z Biedronki, który to wszystko oglądał po zmianie, stwierdził że to była najlepsza edukacja jaką te dzieciaki kiedykolwiek dostały.

Wtedy Twój Stary zauważył że zgubił portfel. "HOUSTON! UTRACILIŚMY MODUŁ FINANSOWY!" Przez następne pół godziny cała osada szukała portfela, organizując "międzygalaktyczną misję ratunkową". Znalazł go w końcu Ziutek - leżał w piaskownicy, przykryty przez kota sąsiadki. Twój Stary oficjalnie nadał kotu tytuł "Marsjańskiego Strażnika Skarbu" i obiecał mu medal "jak tylko NASA przyśle".

Wieczorem przyszła Pani Grażyna po męża. "Zbigniew, obiad wystygł, latałeś w kosmos?" - zapytała bez cienia zdziwienia. Twój Stary wstał z ławki (już przeniósł się z huśtawki), zasalutował i powiedział: "Grażynko, byłem dziś na Marsie. I wiesz co? Tam też żony czekają z obiadem. To jest konstanta wszechświata." Pani Grażyna westchnęła, wzięła go za rękę i zaprowadził do domu.

Film Sebastiana miał rano pół miliona wyświetleń. Ludzie komentowali: "Ten gość ma więcej pasji niż cała NASA razem wzięta." Jedno z dzieci, ośmioletni Bartek, powiedział rodzicom że jak dorośnie to zostanie astronautą. Zapisali go na kółko astronomiczne. Pan Andrzej pomyślał że może życie nie jest takie złe, skoro można być świadkiem czegoś tak pięknie pojebnego.

A Grzegorz, gołąb-kosmonauta, następnego dnia znowu przyleciał na ten sam śmietnik. Czekał. Bo wiedział, że Twój Stary wróci. I że może tym razem polecą na Jowisza. Albo przynajmniej do Biedronki po piwo. W końcu każda podróż kosmiczna zaczyna się od pierwszego kroku. Albo od pierwszego piwa. Albo od huśtawki. Zależy od perspektywy.

⭐ KONIEC ODCINKA 1 ⭐
Twój Stary wróci w kolejnym odcinku...