🐦 Powrót starego przyjaciela
Był środek tygodnia, środek dnia, środek niczego szczególnego. Takie dni, kiedy czas się wlecze jak ślimak na wakacjach. Twój Stary siedział na ławce przed blokiem - tej samej, na której zwykle rezyduje Baba Jadzia, ale dziś akurat poszła do wnuczki "pokazać jak się gotuje prawdziwy barszcz, a nie takie miejskie głupoty".
W ręku trzymał gazetę sprzed tygodnia (znalezioną w śmietniku obok), na kolanach pełen popiół nik z wczorajszych papierosów. Czytał artykuł o sytuacji międzynarodowej, kiedy usłyszał znajome gruchanie.
Grzegorz. Gołąb-filozof, interlokutor z poprzedniego tygodnia. Usiadł na oparciu ławki, tuż nad głową Twojego Starego.
— Gruchot gruch.
— No właśnie! Dokładnie to samo sobie myślałem! To jest kwestia interesów ekonomicznych, a nie ideologii!
Z okna na pierwszym piętrze wyjrzała Pani Halina, sąsiadka z dołu. Zobaczyła Twojego Starego rozmawiającego z gołębiem i pomyślała: "No tak, środa. W środy zawsze rozmawia z tym gołębiem." Zamknęła okno.
Ziutek, który akurat wychodził po papierosy, zobaczył przyjaciela na ławce:
— Nie ptakiem, Ziutek! Z Grzegorzem! On ma bardzo przemyślane poglądy na NATO!
— To jest gołąb...
— To jest reinkarnacja Kopernika! Przecież ci mówiłem!
📰 Wielka debata rozpoczyna się
Ziutek westchnął, ale było jeszcze przed południem, lekko padało, nie miał nic do roboty. Usiadł obok Twojego Starego.
— O rozszerzeniu Unii Europejskiej na wschód! Grzegorz twierdzi, że to błąd strategiczny z perspektywy geopolitycznej, a ja uważam, że to kwestia wartości demokratycznych!
— Gruchgruch gruchot.
— Widzisz Ziutek?! On mówi, że demokracja to ładnie brzmi, ale w praktyce chodzi o strefy wpływów!
Z pobliskiego parkingu wrócił Pan Andrzej. Po wczorajszej nocnej zmianie w Biedronce miał dzień wolny, ale i tak nie mógł spać. Jak zwykle. 25 lat w ochronie zostawiło ślad - organizm nie potrafił już funkcjonować normalnie.
Zobaczył Twojego Starego i Ziutka na ławce, gołębia na oparciu. Po ubiegłotygodniowej przygodzie kosmicznej czuł się jakoś związany z tą dziwaną trójką. Podszedł.
— Gruchot! — odparł Grzegorz.
— Andrzej! Doskonale! Potrzebujemy trzeciego zdania! Co pan myśli o polityce monetarnej Europejskiego Banku Centralnego?
Pan Andrzej spojrzał na Twojego Starego, potem na Ziutka, potem na gołębia. Wczoraj przeczytał w gazecie o inflacji. Żona narzekała na ceny w sklepie. Kredyt rósł.
— GRUCHGRUCH! — zgodził się Grzegorz.
— Widzicie?! Grzegorz też tak uważa! Polityka restrykcyjna w dobie spowolnienia gospodarczego to droga donikąd!
👥 Tłum się zbiera
Jakieś pół godziny później na ławce siedziało już pięć osób: Twój Stary, Ziutek, Pan Andrzej, Pan Zbigniew z bloku C (emerytowany nauczyciel historii) i Pani Krysia (księgowa z przychodni). Grzegorz siedział na oparciu, przeskakując czasem z miejsca na miejsce, jakby moderował dyskusję.
Rozmowa przeniosła się z UE na NATO, z NATO na OZN, z OZN na politykę klimatyczną, z polityki klimatycznej na ceny prądu.
— Gruchgruch GRUCHOT! — wtrącił się Grzegorz.
— Zgadza się! — Twój Stary podniósł palec. — Grzegorz mówi, że atom jest przyszłością, ale trzeba nowej generacji reaktory, nie te stare radzieckie graty!
Z bloku B7 wyszedł Sebastian, nasz lokalny dokumentalista-amateur. Zobaczył zgromadzenie, wyjął telefon. "To jest złoto" - pomyślał po raz drugi w tym tygodniu.
Ale tym razem zrobił coś innego. Zamiast tylko nagrywać, podszedł i usiadł. Miał 19 lat, studiował politologię na pierwszym roku. I nagle zdał sobie sprawę, że ta surrealistyczna dyskusja dorosłych ludzi z gołębiem ma więcej sensu niż większość wykładów na uczelni.
🗣️ Głębokie tematy
Godzina druga. Na ławce i wokół siedzi już ze dwanaście osób. Grzegorz przeniósł się na śmietnik obok, żeby lepiej widzieć wszystkich uczestników. Sebastian zrobił live'a na TikToku - 200 osób ogląda.
— To jest złożone — odpowiedział Pan Zbigniew. — Z jednej strony prawo człowieka do szukania lepszego życia, z drugiej drenuj mózgów z krajów rozwijających się...
— GRUCHOT gruch gruchgruch! — wtrącił Grzegorz z emfazą.
— Dokładnie! — zawołał Twój Stary. — Grzegorz mówi, że problem nie w emigracji, ale w tym, że rządy nie tworzą warunków, żeby ludzie CHCIELI zostać!
Jakaś starsza pani przechodząca obok zatrzymała się:
— Debata o polityce międzynarodowej — odparł Pan Andrzej, jakby to była najnormalsza rzecz pod słońcem.
— Z gołębiem?
— Z Grzegorzem — poprawił Twój Stary. — Reinkarnacja Kopernika. Ekspert od systemów międzynarodowych.
— Aha. A mogę dołączyć? Bo mam zdanie na temat tej całej polityki migracyjnej...
— Proszę bardzo! — wskazał miejsce obok siebie Ziutek.
I tak to właśnie wyglądało. Zwykli ludzie, z zwykłego osiedla, dyskutowali o wielkiej polityce. Bez wyzwisk, bez kłótni. Każdy mówił, każdy słuchał. A Grzegorz moderował, wtrącając swoje "gruchot" w strategicznych momentach.
🌅 Złote godziny
Około piątej po południu tłum był największy. Jakieś dwadzieścia osób, wszystkie generacje. Sebastian transmitował na żywo - 2000 widzów online. W komentarzach ludzie pisali: "Najlepsza debata polityczna jaką widziałem", "Ten gołąb ma więcej sensu niż TVN i TVP razem wzięte", "Gdzie to jest? Chcę przyjechać!"
Baba Jadzia wróciła od wnuczki, zobaczyła swoją ławkę zajętą przez kongres międzynarodowy i uśmiechnęła się.
— Pani Jadziu! — zawołał Twój Stary. — Co Pani myśli o reformie Rady Bezpieczeństwa ONZ?
— Myślę, że przez te wszystkie gadanie zapomnieliście zjeść obiad. I że wasze żony za chwilę tu przyjdą i będzie Trzecia Wojna Światowa, bez żadnej Rady Bezpieczeństwa.
Jakby na zawołanie, z bloku B4 wyszła Twoja Stara. Za nią Pani Krysia, Pani Wanda (żona Ziutka) i kilka innych żon. Wszystkie miały ten sam wyraz twarzy: mieszankę irytacji i rezygnacji.
— Ale właśnie ustalamy koncepcję reform strukturalnych w...
— DO DOMU.
💝 Piękne zakończenie
Tłum zaczął się rozchodzić. Ludzie wymieniali numery telefonów, "żeby może w przyszłą środę znowu podyskutować". Sebastian wyłączył transmisję - 47 000 wyświetleń, rekord kanału. Pan Zbigniew zaprosił wszystkich na facebookową grupę "Filozofowie z Osiedla" ("żeby kontynuować dyskusję online").
Grzegorz przeleciał na balkon naprzeciwko. Przed odlotem jednak zawrócił, zrobił krąg nad tłumem i zagalopował jeszcze raz.
— Zgadzam się, Grzegorz! — odkrzyknął Twój Stary. — W przyszłą środę kontynuujemy! Tym razem omawiamy politykę klimatyczną!
Wieczorem, gdy Twój Stary siedział przy kolacji (odrzemowanej trzeci raz), Twoja Stara zapytała:
— Czy to ważne? Ważne jest to, że dzisiaj dwadzieścia osób przegadało cztery godziny i nikt nikogo nie obraził, nikt nie nazwał idiota, każdy słuchał każdego. Widziałaś to w telewizji ostatnio?
— Nie widziałam.
— No właśnie. Bo tam ludzie się kłócą. A my dzisiaj dyskutowaliśmy. A to, że rozpoczął to gołąb... czy to nie piękne?
Twoja stara westchnęła, ale się uśmiechnęła. Czasem, bardzo czasem, ten świrus miał rację.
Sebastian zmontował film z dzisiejszej debaty. Zatytułował: "Najlepsza debata polityczna roku - 20 ludzi, 1 gołąb, 0 wyzwisk". Do rana miał pół miliona wyświetleń. W komentarzach ludzie pisali: "Dlaczego w parlamencie nie mogą tak rozmawiać?", "Ten gołąb na prezydenta!"
Pan Andrzej, zanim poszedł spać, pomyślał o dzisiejszym dniu. O tym, jak zwykli ludzie potrafią rozmawiać o wielkich sprawach. O tym, że nie potrzeba salonów, ekspertów, studiów telewizyjnych. Wystarczy ławka, dobra wola i może gołąb-moderator.
Grzegorz, na swoim balkonie, patrzył w gwiazdy. Może naprawdę był reinkarnacją Kopernika. A może był po prostu mądrym gołębiem, który odkrył, że ludzie potrzebują czasem tylko pretekstu, żeby ze sobą rozmawiać.
Gruchot gruch.
Co w tłumaczeniu z gołębiego oznaczało: "Do zobaczenia w przyszłą środę, ludziska."
Grzegorz wróci w kolejnych odcinkach...